
![]() ----.::Legenda ----.::Supermarket ----.::OSP wężyki ----.::Powódź
|
![]() Bardzo dawno temu, niedługo po tym jak Mieszko I ochrzcił Polskie, w plemieniu Mazowszan żył sobie bardzo znudzony życiem chłopak, któremu nie odpowiadało takie szare i monotonne życie. Nazywał się on Wężyk, ponieważ w ogóle nie bał się węży, wręcz przeciwnie. Łapał je i robił z nich torebki, które sprzedawał na rynku w Sochaczewie za duże pieniądze. Gdy już nie mógł tutaj wytrzymać postanowił, że opuści rodzinną krainę i pójdzie w świat założyć swoją własną osadę. Nie wiedział tylko w którą stronę ma iść. Wziął więc łuk i postanowił, że pójdzie tam gdzie wyląduje strzała wystrzelona przez niego. Strzelił ... ale że nie potrafił on strzelać z łuku to strzała odleciała od niego na 46 cm. -"No cóż " -powiedział, "Miałem osiedlić się tam gdzie wyląduje strzała, a że ona tu wylądowała to zostanę". Tak się stało. Wężyk postanowił zostać tutaj ale zupełnie zmieniło mu się nastawienie do świata. Przestał pić, rzucił palenie tytoniu i trawki. Przestał też chodzić do STS-u. Mył się też częściej i co sobotę chodził na dyskoteki do pobliskiej remizy. Tam poznał przepiękną dziewczynę o imieniu Sarenka. Chłopak zagadał do niej, postawił jej drinka, potem drugiego i trzeciego i ... Sarenka była już jego. Po jakimś czasie, gdy otrzeźwieli postanowili, że już na zawsze będą razem. Weselisko było huczne, a w podróż poślubną pojechali na Chorwacje, gdzie stwierdzili że to wcale nie jest dziki kraj. Po powrocie Sarenka narodziła 46 dzieci. Niestety po 12 latach wielkiej miłości coś zaczęło się psuć. Doszło do tego, że kobieta zdradziła Wężyka. On nie mógł tego przeżyć i trzepnął ją żelazkiem. Dziewczyna zmarłą na miejscu. Wężyk na początku nie wiedział co się dzieje, myślał że dziewczyna udaje więc wziął siekierę i zaczął ją rąbać jak by to była kłoda. Po trzech godzinach walenia, gdy się już trochę zmęczył i złamał trzanek od siekiery, skapował się że jego żona nie żyje. Po chwili zastanowienia wziął szczotkę i szufelkę i zebrał jej ciało. Włożył je następnie do worka foliowego i wywiózł je do lasu, który był niedaleko od jego domu w celu zakopania tam ciała. Tydzień później Wężyk zobaczył się w programie telewizyjnym pt. 997. Wiedział że ma przechlapanę więc nazwał swoją osadę od swojego nazwiska "Wężyki", wziął swoją dubeltówkę i poszedł do domu tego gościa z którym zdradziła go jego żona. Wężyk wywalił w niego wszystkie dziesięć naboi z magazynka. Wtedy na miejsce przyjechała policja, FBI i wojsko którym dowodził sam Mieszka I. Po trwającym dwanaście lat procesie biedny Wężyk został skazany na krzesło elektryczne. Wyrok nie został wykonany, ponieważ jeszcze w tedy nie wymyślono prądu elektrycznego. W roku 1012 osiemdziesięcioletni staruszek korzystając z okazji, wyrwał tomachawek jednemu ze strażników, pobił go a następnie pobił kolejnych trzydziestu i uciekł w las w sąsiedniej osadzie w którym była zakopana jego żona. Osada ta została nazwana Sarnów od imienia żony naszego bohatera. Wężyka więcej już nikt nie widział. No ... tak właściwie to ktoś podobno widział go jak ganiał z tomachawkiem wielkiego mistrza krzyżackiego w bitwie pod Grunwaldem. Dlatego Polacy wtedy wygrali z krzyżakami. Tak kończy się legenda o założycielu Wężyk -osady, która z biegiem czasu przekształciła się w metropolię.
|
[Ustaw tą strone jako startową]